już lepiej …
Odchodzi ode mnie to napięcie jakie kumulowało się we mnie przez ostatnie dni . Dzisiaj zajrzałam do tego pokoju . Na łóżku leżał inny człowiek zupełnie nieświadomy … Nie lubię szpitala w nocy .Wydaje mi się ,że po pustych korytarzach snują się wspomnienia o tych którzy odeszli właśnie w tym miejscu . Jak dobrze , że “graveyard shift” mnie nie dotyczy …
Młoda pisze sms : “przyjeżdzam na weekend , ugotuj coś dobrego “. Widzimy się co dwa tygodnie . Moja całkiem dorosła córka , dorasta z każdą chwilą i chce coraz bardziej rozwijać skrzydła by w końcu móc wyfrunąć z gniazda . Cholera , muszę się do tego przyzwyczaić , coś mi to nie wychodzi .Tupnęła bym nogą , nakazałabym … no właśnie co ? Ja w tym wieku (?)… ja byłam bardziej (?) … No cóż , chęć bycia dorosłym chyba dostaje się w genach …A dorosłą przecież jest , pracuje , uczy się , sama płaci za studia …Dumna jestem z tej całkiem dorosłej Młodej … A Połówek przyleciał dzisiaj z pracy z galonowym mlekiem , bo Młoda przecież przyjeżdza a tak lubi mleko
Dzisiejszy spacer z psem był krótki .Pies był bardzo zadowolony i ożywiony , z resztą jak zawsze .Przyznam się szczerze ,że nie widziałam bardziej przyjaźnie nastawionego do świata pitbulla .Czasem patrzę na niego i chce mi się zapytać go , no z czego się tak cieszysz idioto ? Rozśmiesza mnie mój pies . Dobrze ,że go mam .
Na trawniku znalazłam pióro …

tu chyba był anioł …