Łyżwa głoduje
Wstrząsnęła właśnie Polską wiadomość, że poseł Stanisław Łyżwiński nie zjadł wczoraj obiadu. Pierwszy więzień polityczny Czwartej RP, ofiara prześladowań propisowskiej prokuratury i zmasowanej nagonki “Gazety Wyborczej”, ogłosił ponadto ustami żony, że zagłodzi się na śmierć w proteście „przeciwko ręcznemu sterowaniu prokuratury i sądu [gramatyka oryginału] przez ministra Zbigniewa Ziobrę”.
Tymczasem, jak donoszą strażnicy, rzeczywista masa Łyżwińskiego już teraz różni się znacznie od tego, co widać w prasie i TV. Nie od dziś przecież wiadomo, że media zniekształcają rzeczywistość – tak jak lustra. Nie wierzycie? Popatrzcie na zwierciadło pewnej naśladowczyni sejmowego eksbuhaja:
Wtajemniczeni dodają, że w rzeczywistości poseł odchudza się już od jakiegoś czasu, nie mając bowiem wielkich szans na mandat w nadchodzących wyborach, po wyjściu zza krat planuje karierę w branży porno. Podobno każdego dnia dostaje dziesiątki ofert od zainteresowanych producentów: marka nazwiska robi swoje. Potrzebne jeszcze tylko warunki.