Archive for the 'frykasy' Category
Ostrzeżenie biblijne
…z tego samego wykopu, co poprzedni wykres:

Ranking Boży
Zestawienie liczby ofiar Boga i Szatana w Biblii. Zapewne nieco zaokrąglone (możemy tylko szacować, ile osób mógł Jahwe zamordować w czasie potopu lub w Sodomie), ale i tak mocne. Zwłaszcza w zderzeniu z zapewnieniami chrześcijan, że ich Bóg jest miłością:
Jeszcze ciekawszy, niż ranking, wydaje się jednak kontrargument, który pojawił się na Wykopie (gdziem rzecz znalazł), wyartykułowany przez niejakiego Bartholomew:
To Bóg stworzył człowieka. Kto jak nie on ma wiec prawo do jego unicestwienia?
No właśnie. Przecież wiadomo, że jak coś sobie zrobimy (np. babkę z piasku) to jest to nasze i potem możemy z tym wyczyniać, co nam się żywnie podoba. Jeśli cokolwiek w tym wszystkim dziwi, to fakt, że szafujący tym argumentem katolik (a przynajmniej chrześcijanin; tak czy owak, z definicji przeciwnik aborcji) nie widzi jego drugiego dna, i, pytany przez dyskutantów, nie domaga się natychmiastowej legalizacji nie tylko przerywania ciąży w każdej sytuacji, ale także prawa do zabijania już urodzonych dzieci, jeśli tylko się je samemu zrobiło.
Zwłaszcza że dzieciobójstwo wielokrotnie zalecane jest w Piśmie Świętym (choćby w Księdze Kapłańskiej, 20:9, czy w Księdze Powtórzonego Prawa, 21:18-21) jako rozwiązanie problemów wychowawczych. I to, a jakże, przez samego Stwórcę.
Pajac zastępczy
Pół Polski kipi oburzeniem na dziennikarkę, która, mimo presji wywieranej przez przełożonego, nie wpuściła do prowadzonego przez siebie programu pewnego pajaca. Nic to, że programem tym nie było „Śmiechu warte”, tylko poważny (przynajmniej w zamyśle) program polityczny – zwolennicy pajaca (grupa może niezbyt liczna, ale niezwykle aktywna na polu promocji, co na własnej skórze odczuwają ostatnio użytkownicy Wykopu) nuże krzyczeć, że oto pozbawiono ich reprezentacji w mediach (którą, jako siła polityczna ciesząca się w ostatnich wyborach poparciem 1,57 proc. elektoratu, posiadać powinni w wymiarze znacznie większym, niż partyjki, które dostały po 20 czy 30 procent głosów – przecież, w przeciwieństwie do tamtych, mają zawsze rację) i zgwałcono demokrację (tę samą, którą ich guru nazywa najgorszym możliwym systemem i postuluje zastąpić monarchią absolutną, oczywiście pod swoim przewodem).
Najbardziej bulwersuje fanów fakt, że niewpuszczony pajac miał wystąpić w zastępstwie innego, jeszcze większego pajaca, który miejsce w programie już wcześniej nabył – przez zasiedzenie. W tym kontekście brak zgody pani redaktor na to, by człowiek zastąpił człowieka, naprawdę w głowie się nie mieści. Jeszcze trochę, a doczekamy sytuacji, w której poseł czy senator nie będzie mógł nawet miejsca w parlamencie sprzedać sąsiadowi, gdy już mu się znudzi, czy np. żony wysłać, by zań, gdy on czym innym zajęty, rękę w Wysokiej Izbie podniosła i przycisk nacisnęła…
Co, już teraz nasi reprezentanci tego nie mogą? E tam, na pewno nie w XPR-ze…
Zrobię to lepiej
Pierwsze, z czym mi się skojarzyła debata Kaczyński-Kwaśniewski sprzed paru godzin:
Świeże i aktualne: aż uwierzyć trudno, że musical Annie Get You Gun miał swą premierę jeszcze przed urodzeniem obu dzisiejszych adwersarzy. Niemniej i tak przyznać trzeba, że aktualny premier i były prezydent radzili sobie znacznie gorzej niż Ruthie Henshall i John Barrowman.
Ale cóż, może im bozia inne talenty dała…
Kampania przeciw nudzie
Stare, ale jare:
Przejmujące przebicie
Tajska reklama towarzystwa ubezpieczeniowego, bijąca na diggu rekordy popularności w kategorii “wyciskacz łez”:
Powiem jedno: jeśli to prawda, że po obejrzeniu tego Tajlandczycy gremialnie biegli się ubezpieczać, to naprawdę im współczuję. Zwłaszcza masakry, jaką muszą im teraz szykować ubezpieczyciele, by przebić poprzedni przekaz.
Sado, maso i kasa
Kolejna awantura o Jezusa (choć akurat nieobecnego) w reklamie, tym razem za oceanem i z popularnym napojem wyskokowym w tle…
Zaczęło się od tego, że organizatorzy Folsom Street Fair, corocznej imprezy dla skórzaków i innych fanów sado-maso (także w wydaniu hetero) w San Francisco, wypuścili plakat, na którym panowie i panie siedzą sobie tak, jak Jezus i jego uczniowie na obrazie Leonarda Da Vinci (który zresztą też wolał chłopców, co jednak jakoś nie przeszkadza Kościołowi w medialnym i dewocyjnym eksploatowaniu jego dzieł):
Plakat przeszedłby zapewne bez echa (San Francisco, w którym geje i lesbijki to oficjalnie ok. 1/3 populacji, nie takie rzeczy widziało), gdyby w lewym dolnym rogu (co dobrze widać, jak się kliknie i powiększy) nie znajdowało się logo Miller Lite - jednego z najpopularniejszych browarów w Stanach. Nic dziwnego, że Kościół katolicki (który w USA, ze względu na rekordowe odszkodowania, które musi dziś wypłacać tysiącom ofiar chuci swych pasterzy, ledwo ostatnio wiąże koniec z końcem) natychmiast wyczuł szansę na załatanie dziur w budżecie i dalejże gardłować przeciw producentowi piwa, Miller Brewing Company, wzywając amerykańskich katolików do pełnego bojkotu produktów kompanii:
Nikt oczywiście nie wątpi, że cała burza wokół firmy (która zresztą już zdążyła wycofać się z niezręcznego patronatu medialnego) ucichnie, gdy tylko określona, wielocyfrowa suma znajdzie się na odpowiednim koncie. A ponieważ amerykańskie firmy o pi-ar dbają, jak mało kto, nie wątpię, że dojdzie do tego dość szybko.







