Wirtualny Kosmos

Wczoraj, pewien ktoś, na zadane przeze mnie pytanie, czego według niego oczekują ludzie, szukający w necie ciągle nowych znajomości, napisał:

“Internet jest jak wirtualny kosmos, a ludzie w nim jak planety. Każda z nich krąży po swojej orbicie i nigdy się do siebie nie zbliżają. Mowią do siebie listami, patrzą na siebie przez fotografie. I choć wiedzą, że nigdy się nie spotkają, składają sobie takie obietnice. Każda z tych ludzkich planet jest dla innej tajemnicą. Uczestniczą w wirtualnym flircie, godząc ze sobą pozorne sprzeczności. Uczciwej nienawiści z niewinnym oszustwem, pewności siebie i dystansu, inteligencji z emocjami. A wszystko to po to, bo chcą się czuć wyjątkowi, zmniejszyć swoje poczucie samotności, zwiększyć pewność siebie. Zasiadają przy wirtualnym stole i nie wiedzą, że umrą przy nim, choć jest suto zastawiony, bo nie przewidziano dla nich nakrycia. A potem budzą się w realnym świecie, a obok łóżka stoi amfora z suchymi obietnicami.”

Myślę, że coś w tym jest.

Last Modified: Sunday, September 30th, 2007 @ 08:20

This entry was posted on Sunday, September 30th, 2007 at 8:20 am and is filed under blogi. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

  • Długi ogon
  • Wiele hałasu o nic
  • Jak by nie patrzeć, premier wychodzi na ciula
  • Second Life jest dla tych, którzy nie mają First Life
  • Comments are closed.