Archive for September, 2007
Nelly Rokita, kolejna stracona sobota i wkurzający Linux
Kilka szybkich refleksji, na marginesie nieprawdopodobnego zagonienia (które, mam nadzieję, wkrótce zelżeje):
1. Nelly Rokita. Nie wiem jak to skomentować. Obejrzyjcie sami, choć w zasadzie to chyba jest stracony czas:

2. Ciekawie, choć w sumie bez perspektyw znalezienia kompromisu dyskutujemy sobie z Jarkiem Jakubowskim.
Głównie o tym czy warto patrzeć wstecz i podniecać się tym, kto był za PRL a kto anty.
3. Nie polecam powtarzalnej pracy w sobotę. Nie służy na głowę, ciało i - zwłaszcza - relacje międzyludzkie.
4. Jak się zapiernicza od rana do nocy, warto dobrze jeść.
Owoce, warzywa, nie pić alkoholu, minimum kawy i innych wspomagaczy.
Zadziwiające, jak skutecznie to minimalizuje takie codzienne zmęczenie materiału.
Kiedy opracuję jeszcze skuteczne techniki regeneracji i wypoczynku, też dam znać.
5. Zmagania z Linuxem wciąż bezskuteczne.
Polska dystrybucja, czyli Ola! OS
nie działa na windows vista.
Przewidziano wsparcie tylko dla XP i wstecz.
Z kolei Kubuntu 7.04 wersja dla procesorów amd64,
nie da się uruchomić tylko z płyty, bez instalacji. A w ciemno nie będę instalował.
Tak więc kłopotów ciąg dalszy.
Nikt mi nie powie, że to coś ma być systemem dla zwykłego użytkownika.
6. Wordpress, na którym stoi ten blog, powoduje rozjeżdżanie się tekstu.
Stąd tak dużo enterów w tej notce.
Dobrego weekendu!
Nelly Rokita u Olejnik
Hihihihihi, ale mi polepszył się humor słuchając Nelly Rokity u Olejnikowej. Banały jak okresliła Olejnik słowa Nelly Rokity to zdecydowanie delikatne okreslenie tego pitolenia. Przecież ta kobieta nie ma kompletnie żadnego własnego zdania na dowolny temat. Pomijając, że sama sobie w kółko zaprzecza.
Jak napisać list motywacyjny
Jak napisać list motywacyjny
List motywacyjny musi zachęcić potencjalnego pracodawcę do zaproszenia kandydata na rozmowę kwalifikacyjną. Powinien więc przekonać go, że ta właśnie osoba idealnie nadaje się do pracy w firmie.
List musi być krótki, przemyślany i konkretny
Najlepiej, żeby zajmował jedną czwartą strony podaniowej.
W żadnym wypadku nie można w nim powtarzać tego, co już znalazło się […]
Burzenie Kościołów czas rozpocząć
Źródło: Le Monde: Czy wolno zburzyć kościół?
27.09.2007
Nie jest pewne, czy prace zaczną się przed wyborami samorządowymi zapowiedzianymi na marzec 2008 roku, ale mer Valanjou (w departamencie Maine-et-Loire) jest zdecydowany: wieżyczka i dzwonnica kościoła świętego Marcina z Joué znikną z panoramy miasta. Taką decyzję podjęła jeszcze wiosną rada miejska. Głosowało za tym szesnastu radnych, jeden był przeciw. – Mamy trzy kościoły dla dwóch tysięcy mieszkańców. Roczny średni koszt utrzymania takiego przybytku wynosi 12 tysięcy euro. Władze miasta nie mają środków na finansowanie robót remontowych – stwierdza po prostu Bernard Briodeau.
Mer przyznaje, że decyzja była trudna, sprzeciw zgłosiła jedna z miejscowych partii. Ale Briodeau nie żałuje, że zajął się tą sprawą. – Rozumiem symboliczne znaczenie tego miejsca, moje własne dzieci były tu chrzczone. Ale przestańmy ciągle mówić o dziedzictwie. W departamencie jest ponad 300 kościołów tego typu. U świętego Marcina tylko dolna część świątyni pochodzi z XV wieku i nigdy nie było mowy o jej zburzeniu. Rozbiórka górnej części kościoła będzie kosztowała około 280 tysięcy euro. Mer właśnie szuka tych pieniędzy, liczy na subwencje.
Podobnie jak Valanjou tysiące francuskich gmin musi radzić sobie z kosztami utrzymania miejsc kultu zbudowanych przed wejściem w życie ustawy z 1905 roku (wprowadza ona zasadę rozdziału Kościoła od państwa, zgodnie z tym prawem właścicielami świątyń zbudowanych przed tą datą są społeczności lokalne – przyp. Onet). Dlatego los tych obiektów jest niepewny. We Francji jest 100 tysięcy budynków sakralnych, a 13 tys. z nich zostało uznanych przez ministerstwo kultury za zabytki. Polityka łączenia parafii spowodowana spadkiem liczby wiernych oddających się praktykom religijnym pociągnęła za sobą całkowite lub częściowe zamknięcie setek kościołów.
A jednak zaledwie dziesięć z nich jest bezpośrednio zagrożonych rozbiórką. I tylko kilka gmin przeszło do czynów rozbudowując przy tym inne miejsce kultu, lepiej odpowiadające potrzebom miejscowej ludności. – Od dziesięciu lat rozbiórka kościoła nie jest już tematem tabu – mówi Alain Guinberteau, założyciel strony internetowej 40000clochers.com, zajmujący się katalogowaniem i dokumentacją fotograficzną francuskich kościołów.
Niedawno powstałe stowarzyszenie, które prowadzi działalność na rzecz zachowania dziedzictwa religijnego i aktywnie walczy o ocalenie kościołów, ocenia, że “znaczna część spośród 100 tysięcy budowli sakralnych może stać się bezpańska w ciągu najbliższych trzydziestu lat”. OPR i jego honorowa przewodnicząca Bernadette Chirac starają się, wspólnie z garstką lokalnych stowarzyszeń ochrony dziedzictwa, podtrzymywać miejscowe tradycje i wartości. Według sondażu opublikowanego w czasopiśmie “Le Pelerin” (”Pielgrzym”) z 13 września i podanego do wiadomości publicznej dwa dni wcześniej, podczas konferencji zorganizowanej w senacie w ramach Dni Dziedzictwa 67 procent pytanych uznało, że należy starać się “zachować jak największą liczbę kościołów”. (…)
Podobnie jak inni przedstawiciele środowisk katolickich, Elie Geffray, ksiądz i zastępca burmistrza w Eréac jest przekonany, że “znalezienie nowego przeznaczenia dla miejsc kultu to warunek ich przetrwania”. Jest to tym ważniejsze, że stan techniczny setek świątyń, budowanych pospiesznie w XIX wieku, by potwierdzić wpływy Kościoła katolickiego w kraju, a dziś niewykorzystywanych, będzie się szybko pogarszać. We Francji zamiana (na sposób anglosaski) obiektów sakralnych w budynki prywatne o najdziwniejszych funkcjach – lofty, bary czy nocne kluby – wydaje się jednak wykluczona. Podobnie jak przekazanie kościołów innym kultom, tak jak to się zdarzyło ostatnio w Anglii, gdy kościół metodystów został przekształcony w meczet.
Na szczeblu krajowym przedstawiciele Kościoła katolickiego wolą nalegać na społeczności lokalne, by podejmowały wysiłki dla zachowania świątyń. – Burzenie kościołów jest zjawiskiem wtórnym – stwierdza jeden z członków episkopatu. – Ich przyszłość zależy od tego, na ile obecność katolicyzmu będzie uznawana w naszym społeczeństwie – powiedział monsignore Claude Dagens podczas konferencji zorganizowanej w senacie. – Przekazanie kościoła muzułmanom nie wchodzi w rachubę – uważa biskup Angouleme, który spotkał się z taką prośbą kilka lat temu. – Przeznaczenie miejsca kultu religijnego jest w sposób trwały związane z historią: świątynia katolicka została zbudowana dla kultu katolickiego. To nie przeszkadza nam popierać budowy stosownych miejsc kultu muzułmańskiego.
Ciekawa wypowiedź Alberta Einsteina
„…Jedynie Kościół zagrodził drogę hitlerowskim kampaniom zdławienia prawdy. Nigdy przedtem nie interesowałem się Kościołem, lecz dziś budzi on we mnie zachwyt i uczucie przyjaźni. Jedynie Kościół bowiem miał odwagę i upór, by bronić prawdy i wolności moralnej. Musze wyznać, że to, czymś kiedyś pogardzałem, dziś wychwalam bezwarunkowo…”
- Albert Einstein (Time Magazine z 23 12 1940r. […]
Nelly Rokita - konkurentką Kononowicza?
Doradcą Prezydenta ds kobiet została Nelly Rokita, Niemka z Kazachstanu, niezbyt dobrze (i niezbyt sensownie) mówiąca po polsku. Najwidoczniej w 38-milionowym narodzie nie było Polek, nadających się na tę funkcję.
Nie możemy się oprzeć, by nie zacytować Onetu… a właściwie Mirosława Orzechowskiego:
Komentatorzy polityczni zastanawiają się, czy Nelly Rokita poziomem wygadywanych głupstw zagrozi dotychczasowemu samodzierżawcy oślej łączki aspirantów […]
Gwiazdy tańczą na lodzie
Własnie przez 20 minut sluchalem pitolenia prowadzacych, gwiazd ich mam, babci, cioci, żon, kochanek i szlag mnie trafił jak usiłowałem doczekać do jakiegokolwiek tańca. Jak można zrobić tak durny program ? Kto obsadził drewanianą, pitolącą niczym potłuczona Tatiane jako prowadzącą. Dlaczego prowadzący i gwiazdy się non-stop przekrzykują ?Pytanie dlaczego doda pierdzili bez sensu jest w […]
Przejmujące przebicie
Tajska reklama towarzystwa ubezpieczeniowego, bijąca na diggu rekordy popularności w kategorii “wyciskacz łez”:
Powiem jedno: jeśli to prawda, że po obejrzeniu tego Tajlandczycy gremialnie biegli się ubezpieczać, to naprawdę im współczuję. Zwłaszcza masakry, jaką muszą im teraz szykować ubezpieczyciele, by przebić poprzedni przekaz.

